Site Loader

W Maroko byliśmy w 2016 roku, w erze przeddzieciowej, w przeddzieciowym tempie też;) Włócząc się przez kraj z plecakiem, miejską komunikacją, z założeniem, że im taniej tym lepiej;) Poniżej nasz subiektywny zestaw miejsc NAJ, czyli 10 top miejsc, które warto zobaczyć w Maroko wg Ryśków, wraz z opisem dojazdu w wersji „budget”.

MARAKESZ

Co do tego miejsca mamy mieszane odczucia. Z jednej strony bardzo podobał nam się klimat głównego placu po zmierzchu, szczególnie jeśli idziesz jeść do stolika z miejscowymi, a nie tam, gdzie krzyczą „Magda Gesler”;) Z drugiej strony, niestety miałam takie wrażenie, iż na każdym kroku chciano od nas wyłudzić pieniądze (wiem, gdzie to jest, pokażę jak dacie 5$). Moja rada na to miasto – jak w Wenecji – po prostu pozwól sobie zagubić się w okolicznych uliczkach, choć tu z kolei pozostaje pytanie o bezpieczeństwo, szczególnie jeśli jesteś samotnie podróżującą kobietą.

Do Marakeszu przylecieliśmy tanimi liniami, jako iż był to nasz punkt startowy wyjazdu. Znajdziecie tu jednak bogatą sieć autobusowych połączeń krajowych też.

ESSAOUIRA

Portowe miasteczko z klimatem. Do zobaczenia głównie medina (czyli starówka;)), oczywiście z soukiem (rynkiem) oraz nadmorskie mury obronne i targ rybny. Również częsty plener filmowy, min. „Gry o tron”. Dostaniecie się tam, w ok. 3h, autobusem z Marakeszu.

VOLUBILIS

Jeśli byliście w Grecji czy we Włoszech i widzieliście już ruiny rzymskiego miasta – nie będziecie zaskoczeni. Ale jeśli takowe miejsca lubicie – na pewno nie będziecie rozczarowani! Dawna stolica Mauretanii, gdzie wśród ruin podziwiać można liczne mozaiki. W blasku chylącemu się ku zachodowi słońcu było magicznie! Nie na darmo miejsce to jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dostaliśmy się tam jadąc autobusem z Meknes do Mulaj Idris. Tam można złapać taksówkę lub pieszo wybrać się na same ruiny (4,5km).

CHEFCHAOUEN (AL-UJUN)

Jeśli miałabym wybrać jedno miejsce, do którego polecam nadłożyć drogi – to właśnie Chefchaouen, zwane także niebieską perłą. Skąd taki kolor ścian? Jedna z teorii głosi, iż tradycję malowania domów zapoczątkowali żydowscy uchodźcy, przybywający tu przed II wojną światową. Niebieski kolor miał przypominać o tym, by żyć religijnie, będąc symbolem nieba i raju. Bardziej praktyczni twierdzą jednak, iż błękit miał odstraszać komary, które nie lubią spokojnych, przejrzystych wód. 

Do Chefchaouen dotarliśmy miejscowym autobusem, który wyruszał z Meknes przed świtem. I choć to praktycznie w tym samym kierunku z Meknes co Volubilis nie ma jak jednak dostać się z jednej miejscowości do drugiej komunikacją publiczną jak tylko wracając do Meknes.

MERZOUGA

Czyli wrota pustyni:) Miejsce, skąd można wyruszyć na najwyższe wydmy pustynne w Maroko. Można tu wykupić dwudniową (trzydniową, itp) wycieczkę po pustyni, z nocowaniem w namiotach i odwiedzinami u Berberysów. My się rzadko dajemy skusić na takie atrakcje, a że i osoby na które z polecenia trafiliśmy, organizujące te wycieczki, jakoś nie miały ochotę z nami gadać i spędzać czas, mimo iż razem mieszkaliśmy – pomyśleliśmy że szkoda tak w milczeniu na pustynię iść. Może źle trafiliśmy? W każdym razie, na pobliskie wydmy wybraliśmy się sami i było cudnie!

Do Merzouga dotarliśmy nocnym autobusem z Meknes:)

BOUMALNE DADES

Ponownie miejsce, gdzie najprościej wybrać się z wycieczką zorganizowaną, własnym autem albo autostopem, którą opcję my również wybraliśmy. Do podziwiania wąwóz i kręta droga, a jeśli masz czas i ochotę na tułaczkę po poboczach – znajdziesz również urokliwe zakątki, ruiny, itp. Jak dojechać? Szczegółowe instrukcje z pinezką dokąd znajdziecie tu.

WARZAZAT

Kit albo hit – jak kto woli. Dla mnie to było pierwsze i jedyne jak dotąd zwiedzanie studia filmowego, do tego w przystępnej cenie. I muszę przyznać, iż ciekawe doświadczenie! Wyszłam stamtąd zdziwiona „magią kina” i jeszcze bardziej zakochana w… teatrze! Za jego autentyczność;) Co do samego Warzazat i studio – dotarliśmy tam miejskim autobusem, a na miejscu bez problemu można było skorzystać z przemiłego, rozgadanego, zabawnego przewodnika, który objaśniał kolejne „eksponaty”.

AJT BIN HADDU 

Osada, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, osławione dzięki produkcjom filmowym min. Gladiator czy Gra o tron. Klimatyczne, szczególnie popołudniem lub rankiem, kiedy wyjadą z niego tłumy zorganizowanych wycieczek i można poszwendać się po ciasnych uliczkach i pogapić na rozległą przestrzeń dokoła, z górami Atlas w tle. Dojechaliśmy tam autobusem z Warzazat na skrzyżowanie w miejscowości Tabourahte, skąd można wziąć taksówkę do samej osady. Wracając, machamy na skrzyżowaniu na przejeżdżające autobusy.

TAFRAOUTE 

Trochę artystycznie, poza sztandarowymi atrakcjami Maroko. Przyciągnęły nas tu malowane kamienie. Znów na niebiesko, choć wiele z nich ma także inne barwy. Projekt Les Roches Bleues („Niebieskie Skały”) stworzył, w 1984 roku, Jean Verame, chcąc połączyć naturę ze sztuką. Podobno w malowanie kamieni włączyli się nawet miejscowi strażacy, a całość pochłonęła prawie 20 ton niebieskiej farby i zajęła 3 miesiące.

Do samego Tafraoute dojechaliśmy miejscowym autobusem z Legziry, a okolicę zwiedziliśmy na wypożyczonych w miasteczku rowerach. Nawet bardziej jednak niż malowane skały spodobały mi się spotkania z mieszkającymi tam artystami, hipisami, czy podróżnikami z innych krajów zimującymi tam w kamperach.

A jeśli chcielibyście poznać przykładowe trasy na tygodniowy – dwutygodniowy wyjazd oraz dowiedzieć się czego warto doświadczyć w tym kraju – zapraszamy na kolejny wpis, już za parę dni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *