Site Loader
włoskie zwyczaje

Sierpień w pełni. Miesiąc ten nieodłącznie przywodzi mi na myśl Włochy. Wszystko przez pewne włoskie zwyczaje i trzy magiczne słowa. Oto Włochy, jakich pewnie nie znacie. Włochy, gdzie zawsze jest czas na espresso, sjestę i miłą pogawędkę.

Włoskie zwyczaje - zawsze jest czas na pogawędkę
Zawsze jest czas na pogawędkę

Gadu, gadu, gadu

W praktyce oznacza to, iż niejednokrotnie próbując gdzieś dojechać, stoisz na wąskiej drodze za autem, którego kierowca rozmawia z drugim, z tego auta jadącego naprzeciwko, blokując całą szosę. I wiecie co? Tylko obcokrajowcy trąbią;) Podobnie jest w markecie czy na poczcie – jeśli tylko okaże się, iż ekspedientka i klienci to znajomi. Nawiązuje się zaraz długa konwersacja co nowego u kogo, znacznie wykraczająca poza ramy czasowe potrzebne do obsługi petenta.

Włoskie zwyczaje - espresso
Obowiązowe poranne espresso

Mała czarna

Wiele sklepików w małych miasteczkach zamiast godzin otwarcia ma napis ” Zainteresowany? zadzwoń!”. A jeśli nawet godziny biznesowe są podane, naiwnością jest myśleć iż są wiążące. I tak, najlepszym sposobem na znalezienie sprzedających jest zajście do najbliższe baru, gdzie wszyscy spotykają się na espresso;) Zwykle możesz też liczyć na zaproszenie na kawę, kiedy w popłochu pędzisz gdzieś spóźniony. Bo przecież to głupie stać i gadać na schodach lub przed furtką wymieniając się grzecznościowym „co słychać?”, jeśli można by w tym czasie wychylić filiżankę boskiego napoju.

Włoskie zwyczaje - sjesta
Bo kto nie lubi sjesty?

Nie samą pracą człowiek żyje

Jadąc do Włoch trzeba zaznajomić się z koncepcją siesty. To święty czas, okołopołudniowych godziny, w którym w małym miasteczku niewiele kupisz i nie zjesz też nic. Ba, nawet nie zatankujesz gazu, bo samemu Ci nie wolno, a pracownicy stacji mają siestę. Apogeum doceniania wolnego czasu osiąga jednak Italia w sierpniu. Jest to miesiąc urlopowy i nic, że szczyt sezonu, zamknięte są sklepy, restauracje, usługi, nawet miejsca noclegowe. W końcu każdy chce mieć wakacje. Nieszczęście prawdziwe więc, jeśli na sierpniowym urlopie we Włoszech np. popsuje Ci się auto, czy bojler od ciepłej wody w wynajętym pokoju. Jeśli nawet ktoś w okolicy pracuje, to kolejki ma niebotyczne, a i często nie zrobi nic, bo by musiał się zaopatrzyć w części, a w sklepie / hurtowni sierpniowy urlop;)

Muszę przyznać, iż te włoskie, życiowe zwyczaje irytowały mnie często, kiedy żyłam tam i pracowałam w innym niż włoski rytmie. Z perspektywy czasu podziwiam jednak bardzo tę włoską hierarchię wartości i równowagę między pracą a życiem osobistym. A Wy co sądzicie o włoskim podejściu do życia?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *